Przeczytaj słowa Ewangelii według Świętego Marka przeznaczone na dzień dzisiejszy: Niezbędnik katolika – czytania na 2026-01-16
Scena z dzisiejszej Ewangelii jest zaskakująco aktualna. Dom pełen ludzi, tłum, który utrudnia dostęp do Jezusa, szum myśli, ocen i komentarzy. To obraz naszego świata – pełnego bodźców, opinii i „dobrych rad”, w którym coraz trudniej dotrzeć do tego, co naprawdę ważne. Paralityk nie przychodzi do Jezusa sam. Zostaje przyniesiony. To ważny szczegół. Są momenty w życiu, kiedy człowiek nie ma już siły wierzyć, modlić się ani nawet iść dalej. Wtedy potrzebuje kogoś, kto go poniesie – choćby na cudzej wierze. Czterech ludzi nie zniechęca się przeszkodami. Nie dyskutują, nie analizują, nie pytają, czy „wypada”. Rozbierają dach, bo miłość i wiara są dla nich ważniejsze niż opinie innych. Jezus, widząc ich wiarę, nie zaczyna od uzdrowienia ciała. Najpierw dotyka tego, co niewidoczne: grzechu, winy, wewnętrznego ciężaru. Jakby mówił, że prawdziwy paraliż zaczyna się w sercu. Można normalnie funkcjonować, pracować, być aktywnym, a jednocześnie żyć z poczuciem winy, wstydu, lęku lub braku sensu. Uczeni w Piśmie patrzą i osądzają. Są blisko Jezusa, ale zamknięci. Dziś też można być „blisko” Boga zewnętrznie, a jednocześnie nie pozwolić Mu działać, bo łatwiej oceniać niż zaufać. Jezus pokazuje, że ma władzę nie tylko uzdrawiać to, co widać, ale przede wszystkim uwalniać człowieka od tego, co go wewnętrznie więzi.
Ta Ewangelia zostawia nas z pytaniem bardzo na dziś: czy pozwalam Jezusowi dotknąć tego, co naprawdę mnie paraliżuje, czy zatrzymuję się tylko na tym, co chcę, żeby inni zobaczyli?
