Strona główna / Wspomnienie / Święta Monika – matka, która nie przestała się modlić

Święta Monika – matka, która nie przestała się modlić

blank

Portret św. Moniki, pędzla Alexandre’a Cabanela (1845) [Public domain], via Wikimedia Commons

Jej życie było naznaczone troską o najbliższych, trudami małżeństwa, cierpieniem matczynego serca, ale przede wszystkim – niezwykłą wytrwałością w modlitwie. Dla kolejnych pokoleń chrześcijan stała się symbolem matki, która potrafi powierzyć Bogu tych, których kocha najbardziej. Dziś, 27 sierpnia, Kościół wspomina świętą Monikę, matkę św. Augustyna.

Matka, która zaufała Bogu

Monika urodziła się około 330 roku w Tagaście, w północnej Afryce, na terenie dzisiejszej Algierii. Pochodziła z rodziny chrześcijańskiej i otrzymała głębokie wychowanie religijne. W młodym wieku została wydana za mąż za Patrycjusza – człowieka o gwałtownym usposobieniu, który początkowo nie podzielał jej wiary. Monika nie odpowiadała na trudności gniewem ani przemocą. Swoją cierpliwością, łagodnością i świadectwem życia starała się przemieniać swoją rodzinę. Według tradycji przed śmiercią jej mąż przyjął chrześcijaństwo.

Największym cierpieniem Moniki okazał się jednak jej syn, Augustyn. Był niezwykle zdolnym młodzieńcem, ale przez wiele lat oddalał się od wiary. Poszukiwał prawdy, jednak wybierał drogi, które prowadziły go coraz dalej od Boga. Monika nie przestała się o niego modlić. Jej modlitwa trwała nie miesiące, lecz blisko 17 lat. Towarzyszyły jej łzy, niepokój i bezradność. Nie mogła zmusić syna do wiary. Mogła jedynie kochać go, dawać świadectwo i powierzać Bogu jego życie. I właśnie tutaj święta Monika staje się szczególnie bliska współczesnemu człowiekowi.

Matka tylu łez

W historii Moniki niezwykle ważna jest jej relacja z biskupem, do którego zwróciła się z bólem o syna. Tradycja zachowała słowa pocieszenia, które usłyszała: „Matko, jestem pewien, że syn tylu łez musi powrócić do Boga”. Nie była to obietnica natychmiastowej zmiany. Monika musiała jeszcze długo czekać. Jej historia przypomina, że modlitwa nie zawsze przynosi odpowiedź w czasie, którego oczekujemy. Bóg nie działa według naszego kalendarza. Czasem człowiek modli się o przemianę bliskiej osoby i przez wiele lat nie widzi żadnych rezultatów. Pojawia się wtedy pytanie: czy warto nadal się modlić? Życie św. Moniki odpowiada: tak – warto wytrwać. Nie dlatego, że modlitwa jest sposobem na wymuszenie na Bogu konkretnego rozwiązania. Modlitwa jest przede wszystkim aktem zaufania. Jest powiedzeniem: „Boże, ja już nie potrafię tego naprawić. Ty możesz działać tam, gdzie ja nie mam dostępu”.

Łzy, które stały się modlitwą

Historia Moniki i Augustyna zakończyła się w sposób, którego pragnęła przez wiele lat. Augustyn przyjął chrzest w Mediolanie z rąk św. Ambrożego w 387 roku. Niedługo później Monika zmarła w Ostii. Miała około 57 lat. W swoich Wyznaniachśw. Augustyn pozostawił niezwykle wzruszający obraz matki. Pamiętał jej wiarę, łzy, cierpliwość i troskę. Z jego świadectwa wynika, że Monika była dla niego nie tylko matką biologiczną, ale także kimś, kto przez całe życie wskazywał drogę do Boga. Co ciekawe, kiedy Augustyn rzeczywiście powrócił do wiary, Monika nie domagała się już dla siebie niczego. Jej największe pragnienie zostało spełnione. Mogła odejść spokojna.

Święta Monika – patronka na dzisiejsze czasy

Kościół widzi w niej szczególną patronkę matek, wdów oraz osób, które zmagają się z cierpieniem związanym z życiem swoich bliskich. Jest bliska szczególnie tym, którzy modlą się za dzieci oddalone od Boga, za małżonków przeżywających kryzysy oraz za członków rodzin, których życie duchowe budzi niepokój. Jej przesłanie nie brzmi jednak: „musisz wszystko naprawić”. Brzmi raczej: „Nie przestawaj kochać. Nie przestawaj się modlić. Nie trać nadziei”. Monika wiedziała, że nie może przeżyć życia za swojego syna. Nie mogła podjąć za niego decyzji. Mogła natomiast pozostać przy nim sercem i modlitwą.

To bardzo ważna lekcja również dla rodziców naszych czasów. Miłość nie oznacza nieustannej kontroli. Nie oznacza również, że możemy uchronić nasze dzieci przed każdym błędem. Czasem najbardziej dojrzałą formą miłości jest powierzenie ich Bogu.

Wspomnienie św. Moniki jest okazją, aby pomyśleć o naszych własnych rodzinach.

Być może ktoś od dawna modli się za dziecko, które odeszło od Kościoła. Ktoś inny cierpi z powodu rozpadu małżeństwa. Ktoś martwi się o wnuka, który zagubił drogę. Jeszcze ktoś inny patrzy bezradnie na bliską osobę uwikłaną w nałóg, samotność albo życiowy kryzys.

Święta Monika mówi takim osobom: Nie jesteś bezsilny, nawet jeśli nie możesz niczego zmienić własnymi siłami. Możesz się modlić. Możesz kochać. Możesz być świadkiem dobra. Możesz zaufać Bogu. Jej życie pokazuje także, że owoce modlitwy mogą pojawić się dopiero wtedy, gdy człowiek przestaje ich oczekiwać. Monika przez lata nie wiedziała, jak zakończy się historia jej syna. Wytrwała jednak w wierze.

Augustyn został później biskupem Hippony i jednym z największych teologów chrześcijaństwa. Stał się świętym i doktorem Kościoła. Trudno nie dostrzec w tej historii niezwykłej odpowiedzi na matczyną modlitwę.

Pamiętajcie o mnie przy ołtarzu Pana

W ostatnich chwilach życia Monika nie prosiła dzieci o wielkie rzeczy. Według relacji Augustyna pragnęła przede wszystkim, aby pamiętano o niej przed ołtarzem Pana. To piękne zakończenie historii kobiety, która przez całe życie uczyła się zawierzenia. Nie pozostawiła po sobie wielkich dzieł literackich. Nie była uczoną ani osobą sprawującą władzę. Jej „dziełem” była codzienna wierność: modlitwa, cierpliwość, miłość, przebaczenie i troska o rodzinę. A jednak właśnie przez tę prostą wierność jej imię przetrwało wieki.

Modlitwa za nasze rodziny

Święta Moniko,
która przez długie lata z ufnością zanosiłaś Bogu swoje prośby,
ucz nas cierpliwości i wytrwałości.

Módl się za matki i ojców,
którzy martwią się o swoje dzieci.
Módl się za rodziny przeżywające kryzysy.
Módl się za tych, którzy utracili nadzieję.
Wypraszaj nam łaskę, abyśmy potrafili kochać
bez zniechęcenia i przebaczać bez granic.

Pomóż nam zrozumieć,
że nawet wtedy, gdy nie widzimy owoców naszej modlitwy,
Bóg nie przestaje działać.

Święta Moniko,
módl się za nasze rodziny
i ucz nas powierzać Bogu tych, których kochamy.

Amen.

Tagi: