Strona główna / Wspomnienie / Święty Dominik – czyli należący do Boga

Święty Dominik – czyli należący do Boga

blank

Każdego roku 8 sierpnia Kościół wspomina św. Dominika Guzmana – założyciela Zakonu Kaznodziejskiego, jednego z najwybitniejszych świętych XIII wieku. Choć od jego śmierci minęło ponad osiemset lat, jego życie pozostaje zadziwiająco aktualne. W świecie pełnym hałasu, sporów i nadmiaru informacji przypomina, że prawda nie rodzi się z krzyku, lecz z cierpliwego poszukiwania, modlitwy i miłości do człowieka.

Rodem z Hiszpanii

Dominik urodził się około 1170 roku w hiszpańskiej Caleruedze. Pochodził ze znakomitego rodu kastylijskiego Guzmanów. Miał dwóch braci – bł. Manesa (który wstąpił potem do założonego przez Dominika zakonu) i Antoniego, kapłana diecezjalnego. Otrzymał staranne wykształcenie i już jako młody człowiek wyróżniał się nie tylko zdolnościami, ale również wrażliwością na ludzką biedę. W 1196 roku, po ukończeniu studiów teologicznych, przyjął święcenia kapłańskie i wkrótce został mianowany kanonikiem katedry w Osmie.

Jak Jezus i apostołowie

Król Kastylii wysłał biskupa diecezji, w której pracował Dominik, z poselstwem do Niemiec i Danii. Biskup był przyjacielem Dominika, dlatego też przyszły święty towarzyszył biskupowi w podróży, w czasie której znalazł się w okolicach Szczecina i polskiego Pomorza.  

Następnie udali się do południowej Francji, gdzie zetknęli się z herezją waldensów i albigensów. Ponieważ heretycy w swoich wystąpieniach przeciwko Kościołowi atakowali go za majątki i wystawne życie duchownych, biskup i Dominik postanowili prowadzić życie ewangeliczne na wzór Jezusa i Jego uczniów. Chodzili więc od miasta do miasta, od wioski do wioski, by wyjaśniać autentyczną naukę Pana Jezusa. Z czasem do Dominika dołączyło 11 cystersów, którzy postanowili wieść podobny tryb życia apostolskiego. Z nich właśnie, w 1207 roku, powstał zalążek nowej rodziny zakonnej.

Wiara i rozum się wspierają

W 1216 roku papież zatwierdził założony przez Dominika Zakon Kaznodziejski. Był to zakon nowego typu. Dominikanie mieli żyć we wspólnocie, zachowywać ubóstwo, poświęcać wiele czasu na studia i modlitwę, a następnie wyruszać tam, gdzie najbardziej potrzebne było głoszenie Ewangelii. Dominik wysyłał swoich braci do najważniejszych uniwersytetów Europy, przekonany, że wiara i rozum nie stoją ze sobą w sprzeczności, lecz wzajemnie się wspierają.

Prawda jest Osobą

Dewizą zakonu stało się jedno słowo: Veritas – „Prawda”. Nie chodziło jednak jedynie o prawdę poznawaną intelektem. Dla Dominika prawda była przede wszystkim Osobą – Jezusem Chrystusem. Poznawanie prawdy wymagało modlitwy, studiowania Pisma Świętego, pokory oraz gotowości do słuchania drugiego człowieka.

Świadkowie życia św. Dominika pozostawili obraz człowieka pogodnego i pełnego współczucia, który potrafił godzinami rozmawiać z tymi, którzy myśleli inaczej. Nie upokarzał przeciwników, lecz cierpliwie tłumaczył i przekonywał. Często spędzał noce na modlitwie, prosząc Boga o miłosierdzie dla grzeszników. W jego życiu nie było sprzeczności między modlitwą a działaniem – jedno wypływało z drugiego.

Dominikanie do dziś przypominają zdanie, które dobrze oddaje duchowość ich założyciela: Contemplare et contemplata aliis tradere – „kontemplować i przekazywać innym owoce kontemplacji”. Nie można mówić o Bogu, jeśli wcześniej nie spotkało się Go na modlitwie. Nauczanie powinno rodzić się z ciszy, a działalność apostolska – z głębokiej więzi z Chrystusem.

Jacek i Czesław – polscy dominikanie

W 1220 r. kard. Wilhelm ufundował dominikanom w Rzymie klasztor przy Bazylice św. Sabiny na Awentynie, który odtąd miał się stać konwentem generalnym zakonu. Niemniej hojnym okazał się sam papież, który ofiarował dominikanom własny pałac. Tutaj właśnie Dominik miał wskrzesić bratanka kardynała Stefana z Fossanuova.

Przed śmiercią Dominik przyjął do zakonu i nałożył habit św. Jackowi i bł. Czesławowi – pierwszym polskim dominikanom, pochodzącym z rodu Odrowążów, których ślady do dziś można znaleźć w Bazylice św. Sabiny.

W 1220 roku Honoriusz III powołał Dominika na generała zakonu. Wyczerpany pracą misyjną na północy Włoch, w prymitywnych warunkach, wrócił do Bolonii. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Miejcie miłość, strzeżcie pokory i nie odstępujcie od ubóstwa”. Zmarł 6 sierpnia 1221 roku.

Z założonego przez niego zakonu wyrośli wybitni teologowie, święci, misjonarze i kaznodzieje. Wystarczy wspomnieć św. Tomasza z Akwinu, św. Alberta Wielkiego czy św. Katarzynę ze Sieny.

Domini canes – Pańskie psy

Imię Dominik pochodzi od łacińskiego dominicus, co znaczy Pański, należący do Boga. Przed św. Dominikiem imię to było znane, ale właśnie dzięki Dominikowi Guzmanowi stało się popularne w całej Europie.

W ikonografii atrybutami św. Dominika są m.in.: gwiazda sześcioramienna, lilia, różaniec, księga i pies w czarne i białe łaty, trzymający pochodnię w pysku (symbol zakonu: Domini canes – „Pańskie psy”).

Dominik i pomarańcze

Ze św. Dominikiem związana jest też legenda o … pomarańczach. Drzewka pomarańczowe nie były znane w średniowiecznym Rzymie, nikt ich tu nie sadził. To właśnie Dominik przywiózł tę roślinę z Hiszpanii. Zasadził drzewko w klasztornym ogrodzie. Po latach wokół klasztoru wyrósł prawdziwy pomarańczowy gaj, który do dziś jest ulubionym miejscem spotkań Rzymian.

Nie bójmy się pytań

Co św. Dominik mówi ludziom XXI wieku? Przede wszystkim przypomina, że chrześcijanin nie powinien bać się pytań. Wiara nie jest przeciwieństwem rozumu, lecz zachętą do jeszcze głębszego poszukiwania prawdy. Pokazuje również, że skuteczna ewangelizacja nie zaczyna się od wielkich słów, ale od wiarygodnego życia. Człowiek przekonuje bardziej tym, kim jest, niż tym, co mówi.

Tagi: