Strona główna / Co przed nami ... / Święty Jan Chrzciciel – głos, który przygotował drogę Panu

Święty Jan Chrzciciel – głos, który przygotował drogę Panu

blank

Jan Chrzciciel, pędzla Tycjana (ok. 1540-1542) [Public domain], via Wikimedia Commons

24 czerwca Kościół obchodzi uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Święty Jan Chrzciciel zajmuje wyjątkowe miejsce pomiędzy Starym a Nowym Testamentem. Jest ostatnim z proroków i jednocześnie pierwszym świadkiem przyjścia Chrystusa. Jego misją było przygotowanie ludzi na spotkanie ze Zbawicielem poprzez wezwanie do nawrócenia i pokuty. W jego osobie kończy się epoka oczekiwania, a rozpoczyna czas wypełnienia Bożych obietnic. Na pustyni Judzkiej głosił potrzebę przemiany serca oraz udzielał chrztu na znak oczyszczenia. Kościół zatrzymuje się więc nad tajemnicą narodzin człowieka, którego sam Jezus nazwał „największym między narodzonymi z niewiast” (Mt 11, 11).

Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela jest jednym z najstarszych świąt chrześcijańskich i zarazem świętem wyjątkowym, ponieważ tylko w przypadku Jezusa Chrystusa, Najświętszej Maryi Panny oraz św. Jana Chrzciciela liturgia wspomina dzień narodzin, a nie śmierci. Ta szczególna cześć ukazuje niezwykłą rolę Jana w historii zbawienia. Jego narodziny zostały zapowiedziane przez anioła Gabriela jego rodzicom – Zachariaszowi i Elżbiecie, którzy byli już w podeszłym wieku i nie mogli mieć dzieci. Bóg uczynił jednak to, co po ludzku wydawało się niemożliwe. Jan przyszedł na świat jako znak Bożej wierności i zapowiedź jeszcze większego cudu – narodzin Mesjasza. Według Ewangelii był on o sześć miesięcy starszy od Jezusa. Dlatego data uroczystości – 24 czerwca – nie jest przypadkowa – przypada dokładnie sześć miesięcy przed Bożym Narodzeniem, co nawiązuje do ewangelicznego przekazu o różnicy wieku między Janem a Jezusem. Symboliczne znaczenie ma również pora roku. Po przesileniu letnim dni stają się coraz krótsze, jakby potwierdzając słowa Jana: „On musi wzrastać, a ja się umniejszać”, podczas gdy po narodzeniu Chrystusa dni zaczynają się wydłużać. Najważniejszym zadaniem Jana było wskazanie światu Jezusa. Gdy ujrzał Go nad Jordanem, powiedział: „Oto Baranek Boży”. Całe jego życie było świadectwem pokory, nie szukał własnej chwały, lecz prowadził ludzi do Chrystusa.

Liturgia tego dnia prowadzi nas do refleksji nad Bożym powołaniem, ludzką odpowiedzią na Boże wezwanie oraz misją świadczenia o Chrystusie. Pierwsze czytanie z Księgi proroka Izajasza przedstawia postać Sługi Pańskiego, który mówi: „Pan powołał mnie już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię”. Kościół odnosi te słowa do św. Jana Chrzciciela. Jego życie nie jest dziełem przypadku ani wynikiem ludzkich planów. Został wybrany przez Boga jeszcze przed narodzeniem i przeznaczony do szczególnej misji.

Ta prawda ma znaczenie nie tylko dla Jana. Liturgia przypomina, że każde ludzkie życie jest owocem Bożego zamysłu. W świecie, który często mierzy wartość człowieka jego osiągnięciami, zdrowiem czy użytecznością, słowo Boże ukazuje inną perspektywę: wartość osoby wynika z faktu, że jest ona znana i kochana przez Boga od początku swego istnienia.

Psalm responsoryjny rozwija tę myśl w niezwykle poruszający sposób: „Ty utkałeś mnie w łonie mej matki”. Człowiek nie jest anonimową istotą zagubioną w świecie. Każdy został stworzony z miłości i nosi w sobie niepowtarzalne powołanie.

Jan – prorok wskazujący na Mesjasza

Drugie czytanie, z Dziejów Apostolskich, przywołuje mowę św. Pawła w Antiochii Pizydyjskiej. Apostoł przypomina, że przed przyjściem Jezusa wystąpił Jan, głosząc chrzest nawrócenia całemu ludowi Izraela. Jednak Jan nigdy nie uważał siebie za najważniejszego. Przeciwnie – od początku wiedział, że jego zadaniem jest przygotowanie drogi dla Kogoś większego. Szczególnie wymowne są jego słowa: „Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godzien rozwiązać sandałów u nóg”. W kulturze współczesnej często spotykamy dążenie do samorealizacji rozumianej jako szukanie własnej chwały, sukcesu i uznania. Jan pokazuje zupełnie inną drogę. Wielkość człowieka nie polega na skupianiu uwagi na sobie, lecz na wskazywaniu innym Boga. Jego życie było jak znak drogowy: nie zatrzymywał ludzi przy sobie, ale prowadził ich do Chrystusa.

Imię „Jan” oznacza „Bóg jest łaskawy”

Centralnym punktem Ewangelii jest opis narodzin Jana oraz nadania mu imienia. Rodzina i sąsiedzi spodziewali się, że dziecko otrzyma imię po ojcu. Tymczasem Elżbieta stanowczo oznajmia: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”. Kiedy Zachariasz potwierdza tę decyzję, odzyskuje mowę utraconą wcześniej z powodu niedowiarstwa. Wydarzenie to ma głębokie znaczenie duchowe. Już samo imię dziecka staje się pierwszym orędziem o miłosierdziu Boga. Zachariasz odzyskuje głos dopiero wtedy, gdy całkowicie poddaje się Bożemu planowi. Jest to ważna lekcja dla każdego wierzącego. Nierzadko pragniemy, aby Bóg realizował nasze pomysły i oczekiwania. Tymczasem prawdziwa wolność oraz duchowa płodność rodzą się wtedy, gdy uczymy się przyjmować Jego wolę. Ewangelista Łukasz podkreśla reakcję świadków tych wydarzeń: „A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię?”. Pytanie to można odnieść do każdego człowieka. Bóg nie stwarza nikogo bez celu. Każde życie zawiera w sobie tajemnicę powołania, która stopniowo się odsłania. Rodzice, wychowawcy i wspólnota Kościoła są wezwani, by pomagać młodym odkrywać drogę przygotowaną przez Boga. W przypadku Jana odpowiedź okazała się wyjątkowa. Stał się prorokiem przygotowującym przyjście Mesjasza. Jednak także nasze życie ma sens tylko wtedy, gdy prowadzi do spotkania z Chrystusem.

Jan wzrastał „na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem”. Pustynia w Biblii jest miejscem ciszy, oczyszczenia i spotkania z Bogiem. Zanim Jan zaczął przemawiać do tłumów, nauczył się słuchać Boga. Współczesny świat pełen jest hałasu, pośpiechu i nieustannego przepływu informacji. Coraz trudniej usłyszeć głos Boga. Postać Jana przypomina, że skuteczne świadectwo rodzi się najpierw z modlitwy, ciszy i wewnętrznej relacji z Panem.

Świadek światła

Jan Chrzciciel nie był światłem, ale świadkiem światła. Jego misja polegała na przygotowaniu ludzi na przyjście Chrystusa. Podobne zadanie otrzymuje każdy ochrzczony. Chrześcijanin nie ma głosić samego siebie, własnych poglądów czy osiągnięć. Ma wskazywać na Jezusa obecnego w świecie. Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela przypomina, że Bóg działa w historii poprzez ludzi, których powołuje i posyła. Jan uczy nas pokory, odwagi i wierności otrzymanej misji. Jego narodzenie było zapowiedzią bliskości Zbawiciela. Także dziś Kościół potrzebuje ludzi, którzy jak Jan będą przygotowywać drogę Panu w sercach współczesnych ludzi – potrzebuje uczniów-misjonarzy. Niech przykład św. Jana Chrzciciela pomaga nam odkrywać własne powołanie i z odwagą świadczyć o Chrystusie, pamiętając, że prawdziwa wielkość człowieka polega na tym, aby Bóg mógł wzrastać w jego życiu.

Jan Chrzciciel uczy dziś odwagi w głoszeniu prawdy, pokory wobec Boga, wierności własnemu powołaniu i gotowości do służby. Pokazuje, że chrześcijaństwo nie polega na skupieniu się na sobie, ale na wskazywaniu innym drogi do Chrystusa. W świecie pełnym hałasu przypomina wartość ciszy. W kulturze sukcesu ukazuje piękno pokory. W czasach relatywizmu uczy odwagi stawania po stronie prawdy. W epoce niepewności wskazuje na Chrystusa jako jedyne źródło nadziei.

Dlatego Jan Chrzciciel pozostaje nie tylko bohaterem biblijnej historii, ale także przewodnikiem dla współczesnych uczniów Chrystusa. Jego życie nieustannie przypomina Kościołowi, że jego misją jest być głosem, który prowadzi ludzi do spotkania z Panem.

Tagi: